Nie da się, u nas nic nie ma, kogo to obchodzi? – czyli jak walczyć z malkontenctwem

Przewiń w dół
Opublikowano:
Artykuł należy do kategorii:

Nie da się, u nas nic nie ma, kogo to obchodzi? – czyli jak walczyć z malkontenctwem

Czy narzekania zawarte w tytule brzmią znajomo? „Przecież u nas nie ma żadnego ciekawego zabytku”. „A kogo obchodzą te stare graty?”. „To u nas nie przejdzie, nie da się, bo…” – w miejsce wielokropka można wpisać mnóstwo powodów: brak finansów, zasobów, a nawet dobrej pogody. Pewnie nie raz zdarzyło nam się usłyszeć podobne kwestie w takiej lub innej formie, albo wygłosiliśmy je sami, ulegając zniechęceniu i w rezultacie nie podejmując żadnych działań na rzecz upowszechniania lokalnego dziedzictwa. Czy jest jakiś sposób na walkę z malkontenctwem?

 

1. – U nas nic nie ma. – A właśnie, że jest!

Do przeprowadzenia ciekawej inicjatywy związanej z dziedzictwem kulturowym – warsztatów, małej wystawy, spotkania bądź innego wydarzenia – naprawdę nie potrzebujemy muzeum mieszczącego się w starym, malowniczo położonym zamczysku, nawiedzanym przez Białą Damę i odwiedzanym przez tłumy turystów. Kluczowa jest za to znajomość lokalnych zasobów oraz umiejętność ich interpretacji, kreatywność i wola działania. Punktem wyjścia może być nazwa miejscowości, budynek starej apteki, rocznica konsekracji kościoła, nagrobek miejscowego dziedzica, wiekowe drzewo w parku, ludowa przyśpiewka, legenda, fotografie strażaków z okresu międzywojnia albo dawne sprzęty gospodarstwa domowego. Warto uważnie przyjrzeć się danemu obiektowi czy zjawisku i zastanowić, co na jego bazie można przekazać, jak można nim zaintrygować ludzi, w jaki sposób go pokazać, by przyciągnąć uwagę odbiorców. Dobrze jest postawić sobie jasne cele, np.: „chcemy, aby ludzie zintegrowali się wokół lokalnego dziedzictwa”, „chcemy zintensyfikować edukację regionalną”, „chcemy zadbać o wygląd przestrzeni wokół starych nagrobków na cmentarzu”, „chcemy, by ludzie byli dumni z miejsca zamieszkania”. Dziedzictwo ma różną postać, dlatego jest źródłem tak wielu wartości.

 

2. – Kogo to obchodzi? – Tych, do których nasz przekaz dotrze

Gdyby wszyscy ludzie byli tacy sami, myśleli i mówili to samo oraz interesowali się tym samym, świat byłby nudny. Na szczęście jest inaczej. Różnimy się, mamy odmienne gusta, co innego nam się podoba, a dokonując wyborów, kierujemy się innymi przesłankami. Dotyczy to również dziedzictwa kulturowego. Każdy z nas w innym stopniu się z nim identyfikuje, inaczej określa, co jest „jego dziedzictwem”, znajduje w nim odmienne wartości, z innych powodów uważa, że jest ważne. Organizując imprezę lub inne działanie w obszarze dziedzictwa, nie bierzemy pod uwagę potrzeb naszych odbiorców albo formułujemy komunikat, który do nich nie dociera. Łatwo narzekać, że np. młodzieży to nie obchodzi, że uważa to za nudne. Można z góry założyć, że ludzie nie przyjdą, że to ich nie zainteresuje, nie wciągnie. Oczywiście, wszystkich zapewne nie przekonamy, nie zadowolimy i nie przyciągniemy. Warto jednak podjąć próbę takiego ujęcia tematu, by zaintrygować i dotrzeć do jak największej grupy odbiorców. Jeżeli ludzie postrzegają dziedzictwo jako swoje, czują z nim związek, widzą, jak zazębia się ono z ich życiem, dotyczy ich, nie przechodzą wokół niego obojętnie. Aby tak było, trzeba im zaproponować motyw, ideę, wątek, z którym się utożsamią, który podchwycą i pociągną dalej, który po prostu do nich dotrze, sprowokuje ich do reakcji lub przemyśleń. Warto pamiętać o tym, że ludzie lubią wiedzieć, po co mają coś zrobić oraz jakie będą mieć z tego korzyści. Chętniej zwracają się w stronę czegoś, co odnosi się do ich doświadczeń. Nie zapominajmy więc, że dziedzictwo to różne smaki, zapachy i kolory i każdy odkrywa jest własnymi sposobami.

Projekt „Lato z wielokulturowym dziedzictwem Fundacji Oikonomos realizowany w ramach Programu Wspólnie dla dziedzictwa. Supraśl 2017. Fot. Tomasz Maria Prokop, arch NID.

 

3. – Nie da się! – A właśnie, że się da!

W przypadku działań związanych z upowszechnianiem dziedzictwa możemy spodziewać się wielu przeszkód: braku środków finansowych, kadry, doświadczenia, odpowiednich zasobów, nieporozumień między instytucjami, odmiennych oczekiwań, złego terminu, pogody, sezonu… Dobrze jest być świadomym wszystkich zagrożeń i słabych punktów, gdyż to pozwala na stworzenie konkretnego planu, poszukanie alternatywnych rozwiązań, nawiązanie współpracy, a niekiedy także porzucenie pewnych schematów i wypróbowanie nowych rozwiązań, które w rezultacie mogą okazać się dużo bardziej trafione. Czy naprawdę musimy wydawać publikację drukiem, w twardej oprawie i na papierze kredowym? Może lepiej opublikować ją w Internecie na zasadzie wolnych licencji albo zmienić jej format na kieszonkowy? Czy wszystko musimy robić własnymi siłami? Może warto skorzystać z doświadczenia innych? Często podglądamy, co dzieje się u sąsiadów i chcemy skopiować to samo u nas. Nie zadajemy sobie jednak podstawowego pytania: jaki to ma sens, jak to się przełoży na osiągnięcie celu, który sobie stawiamy? Podstawowy problem wydaje się leżeć w tym, że nie wychodzimy od precyzowania celów, a przed oczami mamy tylko ładnie oprawione rezultaty: imprezę, koniecznie z dużą frekwencją, książkę – opasły tom w lśniącej okładce. Wtedy łatwo ulec malkontenctwu i powiedzieć krótko: u nas się nie da. Jeżeli jednak skoncentrujemy się na celach i sposobach ich osiągnięcia, łatwiej będzie dostrzec światełko w tunelu, znaleźć kreatywne formy działania oraz sposoby rozwiązania problemów.

 

4. Dobry plan

Każde miejsce ma do opowiedzenia swoją historię. Ludzie chętnie jej wysłuchają, jeżeli ktoś zechce im ją opowiedzieć i stworzy odpowiednie warunki, by jej doświadczyć. Aby zrealizować działania na gruncie lokalnym i dotrzeć do odbiorców, należy zacząć od stworzenia planu zarządzania miejscowym dziedzictwem uwzględniającego różne czynniki, takie jak m.in. wielkość populacji, zasoby dziedzictwa (materialnego i niematerialnego), zasoby ludzkie (a więc np. kadra, wolontariusze, stowarzyszenia, hobbyści). Trzeba też jasno określić cele, jakie nam przyświecają i zastanowić się, w jaki sposób możemy je efektywnie zrealizować. Tego rodzaju plan jest najlepszym sposobem walki z malkontenctwem.

 

Autor: Katarzyna Zarzycka – Fundacja Plenerownia

 

Czy artykuł był pomocny?

Zobacz także